Dobrze czasem namieszać ! zamieszanie zrobić ! Wszystkim kuchennym (i nie tylko) amatorom mieszania oraz samym mieszadłom dedykowane są nowe wieszaki z napisami. Zrobione z pięknej, starej, twardej dechy (aż żal było ją ciachać ;) )
Ogromnym sentymentem darzę polskie słowa, które już prawie nie funkcjonują w polskiej mowie (szkoda), a które jeszcze nie tak znów dawno można było usłyszeć prawie co dzień. Te wszystkie huncwoty, absztyfikanty, gałgany, hultaje, łapserdaki ... dziś brzmią jak z dawnych czasopism i książek, a ja wciąż mam wyraźnie w pamięci jak moja babcia na wnuczęta swe wołała "huncwoty" a dziadkowi dla żartu przygadywała od "birbantów". Babcia była skarbnicą słówek wszelakich , ("dinksy" i "zydelki" zostały w mojej rodzinie na stałe ) a ja gdy sobie coś przypomnę to skrzętnie zapisuję i chowam na później. Owo później nadeszło kilka dni temu i z czeluści szuflady, po małych upiększeniach wyskoczyły Kura i Lis.
Kura jest mało chyża i może dlatego robi takie dumne wrażenie ;)
Lis natomiast, to straszny huncwot i tylko udaje niewiniątko
Następni dołączą niebawem :)
PS Cieszy mnie bardzo, że takie słówka nie znikają na dobre, i że staramy się o nich pamiętać. Jakiś dłuższy czas temu czytałam informację o pracach nad Słownikiem wyrazów zapomnianych i wychodzących z użycia, na razie nie doszukałam się informacji o finale tych starań, ale myślę sobie, że fajnie by było :) Przy okazji pracy nad Lisem i Kurą przypomniał mi się świetny spot w ramach kampanii Ojczysty. Dodaj do ulubionych. Świetny jest :)
Rok w rok zachwycam się żółtością pól rzepakowych. Spacery takie jak dziś dodają mi całą moc energii i radości. Uwielbiam ten widok, zapach i piękno jakie roznosi się z nad żółtych pól.
Gdy jakiś czas temu przeprowadziłam się na Śląsk, dane mi było poznać wiele nowych słów i wyrażeń ;)
Jedno spodobało mi się szczególnie, a mianowicie TASZA jako określenie torby lub torebki. Nie mam pojęcia dlaczego akurat to, ale je lubię :) Lubię też miękką tkaninę dresową w niemal każdym wydaniu i takie torby, które pomieszczą wiele: spraw dorosłych, sprawek dziecięcych i sprawunków wszelkich.
Z tego "lubienia" powstały malowane tasze z desówki. Materiał wewnętrzny to nierozciągliwa bawełna by zapobiec efektowi "kamienia w skarpecie" :)
Ptaszek z drewna o którym było tutaj, postanowił się rozgościć (w nieco zmodyfikowanej formie) na materiale.
Z myślą o wielbicielach morskich przygód powstała torba z łodzią podwodną :)
Jest też coś nie z dresówki, a w całości z bawełny, ale za to z domkiem :)
Niedawno udało mi się zdobyć piękne, stare deski. Na pierwszy rzut oka nie wyglądały zachęcająco, ale po oczyszczeniu i oszlifowaniu zachwyciłam się ich strukturą i rysunkiem słoi. Czas odcisnął na nich swoje "pismo" nie uszkadzając samego, twardego drewna. Jak to często bywa, nie mam wiedzy o ich pierwotnym przeznaczeniu, mogę jedynie snuć domysły :)
Dechy odżyły jako wieszaki, klimatyczne kamieniczki, idealne by uporządkować drobne, acz ważne, codzienne przedmioty jak: klucze, smycz kochanego psa,... ulubione kuchenne przybory :)
Jeden z wieszaków (mój ulubiony :)) trafił do domu przesympatycznej estetki i zdolniachy - Gu. Można go zobaczyć i przeczytać o nim tutaj :) Bardzo dziękuję za ten post, sprawił mi duuuuużo radości :) podobnie jak komentarze :) Gu tworzy pięknego, inspirującego bloga wnętrzarskiego : gu-tworzy.blogspot.com,
i szyje cudowne swetrowe zwierzaki, (takie, że aż żałuję że nie jestem dzieckiem ;)), które podziwiać można tu - na FB.
Kawałek futryny z fragmentem zawiasu stał się inspiracją i materiałem dla bajkowego zameczku. Zameczek co prawda w żadnej bajce nie występował, ale za to był obecny na IV edycji Targów Rzeczy Fajnych, skąd już do domu nie powrócił ;)
Z tęsknoty za wiosną oraz z kawałka starego mebla (szafy chyba ) wykluło się ptaszysko w nieziemsko pozytywnym, niebieskim kolorze. Kawałek drewna dostałam jeszcze przed świętami wraz z górą innych kawałków, z których wszystkie zostały już mniej lub bardziej twórczo wykorzystane. Ten jeden właśnie czekał najdłużej, mimo iż od pierwszego wejrzenia wiedziałam co z niego będzie. Postanowiłam nic nie zmieniać, nie przycinać, zostawić w "oryginalnym" kształcie :)
Dziś jest Światowy Dzień Kota :) Najlepszego wszystkim futrzakom życzymy Ludwik, Ptak i ja :)
Ps. Dbajcie o okoliczne, bezdomne Mruczki - szczególnie zimą :)